"Było to 26.02, po tym jak Olena powiadomiła nas o tym, co dzieje się na granicy, ja i mój przyjaciel Vitalij nie zastanawiając się długo, wzięliśmy nasz agregat prądotwórczy, produkty żywnościowe oraz sprzęt do gotowania i pojechaliśmy na przejście graniczne w Korczowej, na "Halę Kijowską", gdzie przebywali uchodźcy z Ukrainy. Nasi przyjaciele z piekarni i restauracji bardzo pomogli nam z żywnością, nie pozostali obojętni na sytuację na polskiej granicy i przyczynili się do tego trudnego czasu. 

Rozumieliśmy, że sytuacja na granicy będzie naprawdę ciężka, ale jeszcze nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Zobaczyliśmy tam ogromny chaos, w hali było ciemno i bardzo zimno, dzieci płakały, strażacy próbowali ich uspokoić, nosili ich na rękach, były po prostu dziesiątki tysięcy ludzi, ze strachem i zniechęceniem w oczach.

refugees

Do dziś pamiętam to wszystko jak przez mgłę. Ustawiliśmy nasz furgon i zaczęliśmy robić jedzenie dla ludzi. Na początku były to kanapki i herbaty, nie sądziliśmy, że będzie takie zapotrzebowanie i brakowało nam sprzętu, nawet hot-dogi dla ludzi musieliśmy robić na gofrownicy. Pierwszego dnia rozdaliśmy 7 tysięcy posiłków. Dołączył do nas mężczyzna, który był na granicy i czekał na swoje dzieci, aby pomóc w gotowaniu, w tym trudnym dla wszystkich czasie. Pojedynczo udawaliśmy się na parking, aby się przespać, pierwszego dnia mieliśmy tylko 2 godziny snu.

 Następnego dnia przyjechał Harry i przywiózł więcej jedzenia i sprzętu, ponieważ wiedzieliśmy, że w tym momencie ważne jest, aby dać ludziom gorące posiłki, zupy, kaszę i mięso. Nieco później dołączył do nas zespół z restauracji Oh My Ramen i zaczęliśmy pracować na zmiany, abyśmy mogli dawać ludziom gorące i świeże jedzenie przez 24 godziny i staraliśmy się stworzyć dla nich przyjazną atmosferę.

helping refugees

Nasza inicjatywa karmienia ludzi przerodziła się w długofalowy plan. Zdajemy sobie sprawę, że samo dostarczenie ludziom żywności to tylko zaspokojenie ich pierwszych potrzeb, ale potrzebują oni również innej pomocy i wsparcia, dlatego chcemy rozwijać naszą fundację, aby pomagać każdemu Ukraińcowi.

hepl
Oleksandr Levenko i Vitalij Jedynak z restauracji Oh My Ramen wydają gorące obiady tysiącom uchodźców, którzy przybyli z Ukrainy 26 lutego.